Wysoki, szczupły mężczyzna, o łagodnym spojrzeniu, z długim białym szalem, który nosił jesienią, na zawsze pozostanie w pamięci parafian kościoła p.w. Dzieciątka Jezus na warszawskim Żoliborzu. Przez 18 lat, do 2004 roku był tam proboszczem. To nic, że rok później, ks. Roman Indrzejczyk, został kapelanem i spowiednikiem prezydenta RP. Zawsze można było na niego liczyć.

– Otwarty i ciepły – wspomina ks. Jerzy Zychla, współbrat w kapłaństwie z tej samej parafii. – Starał się żyć maksymą, że warto być dobrym człowiekiem, który kocha Boga i ludzi – dodał kapłan. Na ile ją zrealizował, niech świadczą kwiaty i znicze, które tuż po jego śmierci zaściełały chodnik przed kościołem, w którym pracował, kondolencje składane na ręce tutejszych księży i głęboki żal wyrażany także przez młodzież, bo miał z nią wspaniały kontakt.

Foto: ksiadzroman.pl

Foto: ksiadzroman.pl

Nauczyciel
– Emanował wielką życiową mądrością, ale to nie przeszkadzało mu zadrzeć sutanny i zagrać z nami w piłkę na korytarzu – mówi Karolina Marchlewska-Trzmiel, pianistka, absolwentka Zespołu Państwowych Szkół Muzycznych nr 4, im. Karola Szymanowskiego w Warszawie. Ks. Indrzejczyk nauczał tam religii.

– Przez dwanaście lat chodziłam do niego na zajęcia… raczej było tak, że wyciągaliśmy go do stołówki na czekoladę i tam odbywały się lekcje – wyjaśnia jego wychowanka. Jest przekonana, że wyobrażenie o szkole muzycznej nie istnieje bez niego. Wystarczy zajrzeć na stronę internetową placówki, na której, tuż po katastrofie smoleńskiej, wielki nekrolog głosił: „Odszedł od nas nasz ukochany przyjaciel, opiekun i wychowawca, człowiek niezwykle skromny, bogaty intelektem, dobrocią i miłosierdziem”.

– Ostatni raz widziałam się z nim w Paryżu, gdy w polskiej parafii podpisywał swoją książkę… tak strasznie żałuję, że nie spotkałam się z nim ponownie w Polsce – mówi Marchlewska-Trzmiel. To wcale nie było łatwe, gdyż ksiądz był człowiekiem niezwykle dynamicznym, zawsze z kimś umówionym. Sam przyznawał, z właściwym sobie poczuciem humoru, że jak na swój wiek, ma chyba za dużo spotkań.

„Abyśmy byli jedno”
Na jednym ze zdjęć, ks. Indrzejczyk rozmawia z Pinchasem Menachem Bramsonem. Dziesięć lat temu spotkał się z nim w synagodze Nożyków podczas święta Chanuki. Był tam również prezydent RP Lech Kaczyński. Wszyscy zapalali chanukowe świeczki. Nie trudno domyślić się różnych, niekoniecznie przyjaznych komentarzy. Tymczasem kapelan prezydenta był m. in. wiceprzewodniczącym Polskiej Rady Chrześcijan i Żydów. Bardzo angażował się także w ruch ekumeniczny.

Foto: Adrian Grycuk, CC BY-SA 3.0

Tablica pamiątkowa w Pałacu Prezydenckim Foto: Adrian Grycuk, CC BY-SA 3.0

– Zainicjował spotkania międzywyznaniowe w pałacu prezydenckim podczas styczniowego tygodnia modlitw o jedność chrześcijan – wyjaśnia Danuta Baszkowska, prezes Stowarzyszenia Pokoju i Pojednania *EFFATHA*, którego ksiądz był duchowym opiekunem. Zapraszano wówczas przedstawicieli Kościołów z Polskiej Rady Ekumenicznej i nie tylko. W 2010 roku obok reprezentantów prawosławia pojawili się także greko-katolicy, co uznano za sukces. Kapelan prezydenta organizował też ekumeniczne modlitwy w swojej parafii.

Był również ekspertem podczas zjazdów gnieźnieńskich współorganizowanych przez Effathę.

Ksiądz od spowiedzi
Jednak mimo wielu swoich działalności i osiągnięć był dla bliskich, parafian, księży „po prostu księdzem Romanem”. Jego śmierć 10 kwietnia 2010r. w katastrofie lotniczej pod Smoleńskiem, zadała wielki ból tym którzy go znali.
– Nie musiał dużo mówić. Wystarczała jego obecność – mówi Baszkowska. – Potrafił słuchać, czekał, aż rozmówca wszystko wypowie. Dopiero wtedy dzielił się refleksją – podkreśla. – Przyjaciel, poeta, romantyk… tak go zapamiętałam – przekonuje Marchlewska-Trzmiel.

Jego parafianie wiedzieli, że lubił spowiadać. Zaznaczał jednak, że „ma żal do swojego ciała, bo szybko się męczy w konfesjonale”. – To był kapłan, który zawsze nosił sutannę… To miało wielkie znaczenie. On chciał dać się rozpoznawać jako ksiądz – wspomina prezes Effathy.

Ks. Roman Indrzejczyk został pochowany na warszawskich Powązkach Wojskowych, 24 kwietnia 2010 roku.

Foto na górze tekstu: facebook.com/zwyklyksiadz

O autorze

Dominik Jabs

Dominik Jabs

Pomysłodawca i twórca Fonoteki Księdza Jerzego.